19 Sty 2020, 00:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19 Sty 2020, 00:24 przez Quebracho.
Powód edycji: literówki
)
Próbuję utrafić, ile wilgoci jest im potrzebne, ale nie mogę. W najbardziej mokre komory gniazda robotnice naznosiły śmieci i cisną się w pozostałych, zwłaszcza tych ogrzewanych.
Jednocześnie błyskawicznie opróżniają poidełka. Od jakiegoś czasu nie nawadniam gniazda, a mimo to wilgoć w nim utrzymuje się długo i na wysokim poziomie.
Planowałem nie udostępniać im kolejnych komór gniazda póki nie posprzątają tych zaśmieconych, ale przegryzły się do kolejnych czterech. Musiałem wcześniej wyciąć zbyt małą przegrodę z czerwonej folii, albo niedokładnie wsadzić ją w szczelinę. Czekam teraz aż kolonia przestanie się mieścić w zajętych dotąd komorach i robotnice będą zmuszone posprzątać te zabrudzone. Sądząc po ilości larw, nie będzie trzeba na to czekać bardzo długo. Dwie z ośmiu zanieczyszczonych komór, uprzątnęły ostatnio w ciągu jednej nocy.
Jestem pod wrażeniem ilości pokarmu białkowego, który przyjmuje kolonia. Nawet w zestawieniu z ogromną ilością larw do wykarmienia. Co drugi dzień znika spora garść karaczanów.Dla urozmaicenia nadal podaję im od czasu do czasu mączniki, szarańcze i inne owady. Wraz ze wzrostem liczby robotnic, naturalnie zwiększa się też zapotrzebowanie kolonii na miód. W ostatnim czasie podaję rzadszy niż dotąd miód lipowy.
Znacząco wzrosła ilość samców. Ostatnio zaobserwowałem sporo królowych zrzucających na arenie skrzydła. Mrówki siedzą w gnieździe tak gęsto upakowane, stłoczone głównie przy źródłach ciepła, że nie jestem w stanie policzyć ani nawet oszacować ilości bezskrzydłych matek. Kilka z nich furażeruje na arenie.
Jednocześnie błyskawicznie opróżniają poidełka. Od jakiegoś czasu nie nawadniam gniazda, a mimo to wilgoć w nim utrzymuje się długo i na wysokim poziomie.
Planowałem nie udostępniać im kolejnych komór gniazda póki nie posprzątają tych zaśmieconych, ale przegryzły się do kolejnych czterech. Musiałem wcześniej wyciąć zbyt małą przegrodę z czerwonej folii, albo niedokładnie wsadzić ją w szczelinę. Czekam teraz aż kolonia przestanie się mieścić w zajętych dotąd komorach i robotnice będą zmuszone posprzątać te zabrudzone. Sądząc po ilości larw, nie będzie trzeba na to czekać bardzo długo. Dwie z ośmiu zanieczyszczonych komór, uprzątnęły ostatnio w ciągu jednej nocy.
Jestem pod wrażeniem ilości pokarmu białkowego, który przyjmuje kolonia. Nawet w zestawieniu z ogromną ilością larw do wykarmienia. Co drugi dzień znika spora garść karaczanów.Dla urozmaicenia nadal podaję im od czasu do czasu mączniki, szarańcze i inne owady. Wraz ze wzrostem liczby robotnic, naturalnie zwiększa się też zapotrzebowanie kolonii na miód. W ostatnim czasie podaję rzadszy niż dotąd miód lipowy.
Znacząco wzrosła ilość samców. Ostatnio zaobserwowałem sporo królowych zrzucających na arenie skrzydła. Mrówki siedzą w gnieździe tak gęsto upakowane, stłoczone głównie przy źródłach ciepła, że nie jestem w stanie policzyć ani nawet oszacować ilości bezskrzydłych matek. Kilka z nich furażeruje na arenie.
