03 Sty 2023, 00:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04 Sty 2023, 19:12 przez slodkie_ciacho.)
Nie sądziłem że kolonia nie każe mi długo czekać na ciekawy materiał aby napisać kolejny post...
31.12.2022 Ostatnio wyjąłem z areny tacki na miód, nawodniłem gniazdo, zgasiłem lampkę biurkową i poszedłem umyć karmidła. Jak wróciłem to zastałem larwę na arenie:
Pierwsza myśl to "przelałem gniazdo", ale wtedy chyba by wyniosły więcej potomstwa?
Inne pomysły to:
-Za małe gniazdo?
-Karmienie na zewnątrz (uznanie areny jako część gniazda)?
Oraz propozycja z Discord'a: nagła zmiana wilgotności i ewakuacja potomstwa w chaosie z zagrożonej strefy (wtedy mrówki potrafią wyjść z potomstwem nawet na zewnątrz). Ostatnia propozycja faktycznie wydała mi się najbardziej prawdopodobna. Ale następnego wieczoru podobna sytuacja, tym razem przed karmieniem i nawadnianiem. Nawet po zabraniu karmidełek mrówki przeniosły larwę na uśmiercone wcześniej mączniki:
I tak leżała z 10min po czym zabrały ją do gniazda. Tak więc chaos również chyba odpada. Zostaje wielkość gniazda lub areny... Chyba pora zacząć myśleć o czymś większym
Za pierwszym razem zajrzałem od spodu jak to wygląda. Okazało się że robotnice całkowicie wygryzły korek wokół rurki nawadniającej i trzymają tam larwy oraz poczwarki. Tak więc przy nawadnianiu woda zwyczajnie leci na potomstwo... Natomiast jak zrobiłem próbę to woda szybko odsączyła do korka który jest kawałek dalej:
(z prawej zaznaczyłem rurkę nawadniającą, z lewej wspomniany korek)
Mały pokaz siły z cyklu "To moja tacka, nie oddam Ci"
:
Wszelkie uwagi do dziennika i pytania proszę zadawać w temacie Pytania do dzienników (slodkie_ciacho).
31.12.2022 Ostatnio wyjąłem z areny tacki na miód, nawodniłem gniazdo, zgasiłem lampkę biurkową i poszedłem umyć karmidła. Jak wróciłem to zastałem larwę na arenie:
Pierwsza myśl to "przelałem gniazdo", ale wtedy chyba by wyniosły więcej potomstwa?
Inne pomysły to:
-Za małe gniazdo?
-Karmienie na zewnątrz (uznanie areny jako część gniazda)?
Oraz propozycja z Discord'a: nagła zmiana wilgotności i ewakuacja potomstwa w chaosie z zagrożonej strefy (wtedy mrówki potrafią wyjść z potomstwem nawet na zewnątrz). Ostatnia propozycja faktycznie wydała mi się najbardziej prawdopodobna. Ale następnego wieczoru podobna sytuacja, tym razem przed karmieniem i nawadnianiem. Nawet po zabraniu karmidełek mrówki przeniosły larwę na uśmiercone wcześniej mączniki:
I tak leżała z 10min po czym zabrały ją do gniazda. Tak więc chaos również chyba odpada. Zostaje wielkość gniazda lub areny... Chyba pora zacząć myśleć o czymś większym
Za pierwszym razem zajrzałem od spodu jak to wygląda. Okazało się że robotnice całkowicie wygryzły korek wokół rurki nawadniającej i trzymają tam larwy oraz poczwarki. Tak więc przy nawadnianiu woda zwyczajnie leci na potomstwo... Natomiast jak zrobiłem próbę to woda szybko odsączyła do korka który jest kawałek dalej:
(z prawej zaznaczyłem rurkę nawadniającą, z lewej wspomniany korek)
Mały pokaz siły z cyklu "To moja tacka, nie oddam Ci"
:Wszelkie uwagi do dziennika i pytania proszę zadawać w temacie Pytania do dzienników (slodkie_ciacho).
